Rozważania na temat Rossa Ulbrichta

Nic nie jest nigdy białe albo czarne. Nasze życie przebiega w spectrum szarości. Po której stronie staniemy i kim będziemy? Mnóstwo dzieciaków, które lubiło czytać zostało pisarzami albo prawnikami, a te, które interesowały wulkany z octu i sody skończyły jako lekarze, technicy laboratoryjni czy farmaceuci (albo, mając kilka jak chemii organicznej za sobą i szukając drogi do wczesnej emerytury, jako kucharze metamfetaminy). Twoją drogę mogą wyznaczyć uwarunkowania rodzinne, pochodzenie z rodziny murarzy czy piekarzy. Część z nas mogła wykształcić kompleks „białego rycerza”. Może główni bohaterowie filmów wojennych sprawiali na nas niemałe wrażenie w wieku młodzieńczym, być może policjant pozwolił nam przymierzyć swoją czapkę, gdy byliśmy dziećmi. A inni? Inni rozwinęli się w niemiłych gości; może za bardzo polubiliśmy ideę bycia niczym Tony Montana, antybohater z Bonda lub Hank Scorpio z Simpsonów. Większość z tego wyrasta i prowadzi normalne życie. Może to ze względu na karierę, może przez dostanie się na studia, ale ścieżki ludzi się zmieniają. Niektórzy dowiedzą się o tym w praktyce, że kryminalne życie jest dalekie od tego, co przedstawiają nam media. Istnieje tendencja wśród ludzi na wielką skalę do odgrywania ról policjantów i przestępców.

Policjanci i przestępcy na sterydach

Realia życia tych, którzy znajdują się na skrajach spectrum społecznego, grając zgodnie z oraz przeciwko normom skodyfikowanym przez prawo społeczne – śledczych i naruszających prawo na większą skalę w ramach różnych organizacji – mogą być bardzo zimne i bardzo ciężkie. Jeśli przechodzisz z poziomu ulicznego dilera narkotyków do regionalnego bossa, a potem do bossa narodowego, czy wręcz międzynarodowego, ryzyko rośnie eksponencjalnie za każdym skokiem, wraz z presją, którą odczuwasz. Niektórzy nienawidzą się nawzajem i biorą wszystko bardzo osobiście. Ulbricht zaszedł tak daleko, że porwał mainstream’owe media. Niektórzy zaś udają, że druga strona nie istnieje, a inni przyznają rację, że każdy ma swoją role do odegrania, i nie jest to sprawa personalna. Ulbricht, w swoim alter ego jako DPR, rzucił wielkie wyzwanie światu, i to wyzwanie zostało przyjęte. Zapłacił za to swoją cenę.

Nietórzy będą gonić za swoimi marzeniami, a cena za nie musi zostać zapłacona.

Jeśli masz marzenie, im większe ono jest, tym usilniej będziesz pracował, i tym więcej poświęcisz, by je zrealizować. Nie staniesz się światowej klasy sportowcem w jedną noc; będziesz musiał poświęcić wiele, by się nim stać, zarówno inne możliwości, które teraz są w zasięgu ręki, jak i inne aspekty bardziej przyszłościowe. Nawet jeśli zwyciężysz w sporcie w swoim kraju, nie wygrasz olimpijskiego złota, jeśli nie będziesz pracował więcej, niż ktokolwiek inny.

Wygląda na to, że Ross Ulbricht miał marzenie i podążał za nim całe życie. Co stworzył w swoim umyśle, a to, co z tego wyszło, być może trochę się rozminęło, ale otrzymał uwagę senatu i został wyznaczony jako głowa przestępczości związanej z technologią, która nie była wcześniej widziana na podobną skalę. I teraz, w związku z wyrokiem sądu, otrzymał dwa wyroki dożywocia.

Problemem dla organów ścigania jest to, że prowadzenie podziemnego marketu to marzenie do zrealizowania

Widzieliśmy na własne oczy, jak dochodziło do tego raz za razem, od powstania oryginalnego Silk Road – kolejne markety pojawiały się, by zapełnić próżnię po poprzednich, niektóre z większym sukcesem, inne z mniejszym. Dlaczego? Ponieważ to nie mafia – uzdolniony programista z lekką egomanią i smykałką do interesów oraz apatią w stosunku do prawa, które łamie, może stać się kolejnym DPRem z łatwością, której brakuje w tradycyjnej kryminalnej hierarchii. Jeśli umiesz kodować i utrzymywać stronę w sieci TOR, możesz, dziś i teraz, potencjalnie być kolejnym DPRem. Niesamowitość ułatwiania międzynarodowego przepływu narkotyków i intoksykująca siła zarządzania życiem tych, którzy staną ci na drodze, wszystko to może być twoje bez konieczności pracy przez lata schematycznymi, utartymi ścieżkami. Wystarczy stworzyć anonimowo organizację w, wydaje się, sposób będący poza zasięgiem przedstawicieli prawa.

Jednym z głównych powodów dla dwóch wyroków dożywocia Ulbrichta jest koncept znany w prawie jako, potocznie rzecz ujmując „zabić kurczaka, by przestraszyć małpy”, mający na celu przestraszenie innych i odstraszenie ich od podjęcia podobnych zamiarów. Jedno jest pewne. Niezależnie od tego, czy sprawę Silk Road uważasz za beznadziejny przykład walki z narkotykami, nadejście zagłady marketu, który mógł uzależnić twoje dzieci, czy po prostu było to dla ciebie dobre miejsce na zdobycie MDMA, Ulbricht stał się „bossem narkotykowego imperium” w zaskakująco krótkim czasie, z ograniczonym doświadczeniem i umiejętnościami.

Głowa Ulbrichta na pice jest tylko częścią planu – tak łatwo, jak możesz stać się następnym DPRem, rząd chciałby cię do tego zniechęcić i dać do zrozumienia, że ty również możesz równie łatwo spędzić resztę swojego życia w zakładzie penitencjarnym.


Cyfrowa Matka

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. (_._) napisał(a):

    No chyba, że człowiek urodzi się Billem Gatesem i klękajcie narody. Można nie uczyć się, hakować i grać w pokera, a mimo to zostać najbogatszym człowiekiem na świecie :)

    Ja nie spędziłbym reszty życia w mamrze. Gdybym robił to co Ross, miałbym przygotowaną trutkę z cyjanku w zębie. Przy próbie zatrzymania nie miałbym skrupułów zacząć strzelać. A to dlatego, że w moim wieku wyrok 20 lat byłoby dożywociem…

  1. 20 lipca 2015

    […] maju 2015 r., po skazaniu Rossa Ulbrichta na dożywocie w więzieniu za prowadzenie Silk Road, Vincenzetti ponownie wypowiedział […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *