Przeraźliwy Pamiętnik Robertsa

W sieci pojawiły się pamiętniki Przeraźliwego Pirata Robertsa. Człowiek, którego zamysłem było stworzenie ananimowego bazaru sam robił wiele rzeczy, które z zachowaniem anonimowości nie miały zbyt wiele wspólnego. Jedną z najbardziej absurdalnych rzeczy jakie zrobił, było prowadzenie dosyć szczegółowych pamiętników, których przetłumaczone fragmenty wraz z komentarzem prezentujemy poniżej.

Dowiadujemy się, że narkotykowy bazar powstał w wyniku frustracji Pana Ulbrichta. Wiele przestępstw popełnianych na całym świecie też jest wynikiem frustracji.

Donny i ja pracowaliśmy nad tym od ostatniego kwartału 2009 roku i próbowaliśmy zatrudniać ludzi, by chodzili od drzwi do drzwi. To była prawdziwa męka i pod koniec naszego próbnego partnerstwa było jasne, że nie zbudowaliśmy biznesu na poziomie, który miałby sens dla mnie, by w nim zostać. Więc byłem tu, z niczym. Moja firma inwestycyjna nic nie osiągnęła, moja firma produkująca gry nic nie osiągnęła, Good Wagon nic nie osiągnęło, a teraz to.

Musiałem szybko znaleźć pracę, więc spróbowałem na Craig’s List i znalazłem American Journal Experts. Przez kolejne sześć miesięcy edytowałem naukowe dokumenty napisane przez cudzoziemców. Kiepska robota. Godziny były elastyczne, ale męczyło to mnie. Nienawidziłem pracować dla kogoś i sprzedawać mojego czasu za pieniądze, bez inwestycji w samego siebie.

Żeby zbudować bazar i go rozkręcić w głowie Pana Ulbrichta pojawił się plan, aby zacząć hodować grzyby halucynogenne i sprzedawać je po bardzo niskich cenach, aby przyciągnąć klientów do swojego marketu. Żeby zrealizować jedno przestępstwo, musi popełnić inne. Był tak sfrustrowany,  że odciął się od ludzi. Wreszcie w 2011 roku rozkwita potęga SilkRoad.

Kiedy to wszystko się działo, zacząłem pracować nad projektem, o którym myślałem przez ponad rok. Nazywałem to Podziemni Brokerzy, ale w końcu przystałem na Silk Road. Pomysł był taki, by stworzyć stronę, gdzie ludzie mogli kupować wszystko anonimowo, bez śladu czy czegokolwiek prowadzącego do nich. Studiowałem technologię przez pewien czas, ale potrzebowałem modelu biznesowego i strategii. W końcu zdecydowałem, że będę hodować grzyby, by móc je umieścić tanio na stronie, by zainteresować ludzi. Zaharowałem się szykując laboratorium w chacie niedaleko Bastrop. Z perspektywy czasu, to był okropny pomysł i nigdy bym go nie powtórzył, ale to zrobiłem i wyhodowałem kilka kilo wysokiej jakości grzybów. Na stronie sam zastanawiałem się, jak to wystawić. Jeżdżenie do Bastrop, praca nad Good Wagon, i utrzymywanie mojego związku z Julia, zajmowało to cały mój czas. Przed końcem roku, cały czas nie miałem działającej strony, nie mówiąc już o serwerze.

Wiele przeszedłem w tym roku, także jeśli chodzi o moje osobiste relacje. Niemal całkowicie odciąłem się od ludzi, ponieważ wstydziłem się tego, gdzie było obecnie moje życie. Zarzuciłem swoją obiecującą karierę naukowca, by zostać doradcą inwestycyjnym i przedsiębiorcą, a skończyłem z pustymi rękomoma. Coraz bardziej emocje rządziły moim życiem, a moje słowo traciło siłę. W pewnym momencie załamałem się i zdałem sobie sprawę z mojej miłości do ludzi i zacząłem się otwierać. Przez cały rok powoli odbudowywałem swoją relację z moim słowem i zacząłem znów je szanować.

Mój związek z Julią miał swoje upadki i wzloty przez ten rok. Nawet zerwaliśmy ze sobą na około miesiąc. Nie mógłbym teraz powiedzieć wam o co się pokłóciliśmy i dlaczego zerwaliśmy. Z mojej strony, nie komunikowałem się wcale dobrze. Pozwalałem, by małe rzeczy kumulowały się, a potem się denerwowałem. W końcu wróciliśmy do siebie i nawet zamieszkaliśmy razem, i od tej pory układało nam się zadziwiająco dobrze.

W 2011 roku zaczynam rok dobrobytu i potęgi przekraczających wszystko, co dotychczas doświadczyłem. Silk Road stanie się fenomenem i co najmniej jedna osoba powie mi o tym, nie wiedząc nawet, że to ja go stworzyłem. Good Wagon Books znajdzie swoje miejsce i dojdzie do poziomu, w którym praktycznie będzie samo się napędzać. Julia i ja będziemy szczęśliwi i mieszkać razem. Mam wielu przyjaciół, na których mogę liczyć, którzy są potężni i mają znajomości.

Oj, oj, Pan Ulbricht ma bardzo mało czasu, gdyż życie musi podzielić  między pracę w wydawnictwie, tworzenie SilkRoad i życie miłosne. SR działa na freedomhosting (właściciela zamknęli za udostępnianie dziecięcej pornografii na swoich serwerach). Ross sam był dilerem grzybków halucynogennych. SR był prowadzony całkowicie ręcznie bez automatyzacji jaką znamy z większości sklepów. Jak on dawał radę?

Ciągle pracuję nad Good Wagon Books i Silk Road jednocześnie. Programuję. Łączę PHP i MySQL. Nie wiem jak hostować swoją własną stronę. Nie wiem jak uruchomić bitcoind. Napisałem podstawy mojej strony. Uruchomiłem ją na freedomhosting. Ogłosiłem to na forach bitcointalk. Tylko w kilka dni po starcie, pojawiły się pierwsze rejestracje i pierwsza wiadomość, jaką otrzymałem. Byłem tak podekscytowany, że nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Po mału ludzie rejestrowali się, vendorzy rejestrowali się, i wtedy to się stało. Moje pierwsze zamówienie. Nigdy tego nie zapomnę.

Przez następne kilka miesięcy sprzedałem około 10 funtów (około 4,5 kg) grzybów przez moją stronę. Niektóre zamówienia były małe, na gram, a inne w zakresie ćwierć funta (ok. 112 g). Nie minęło wiele czasu, gdy wszystko wyprzedałem. Patrząc wstecz, może powinienem podnieść swoje ceny i wydłużyć sprzedaż nieco w czasie, ale przynajmniej teraz działałem tylko online, bez dalszego fizycznego ryzyka. Nie minęło wiele czasu, a zaczął się pojawiać ruch. Ludzie zaczęli zauważać, inteligentni, zainteresowani ludzie. Hakerzy. Przez pierwsze kilka miesięcy załatwiałem wszystkie transakcje ręcznie… Odpowiadając na wiadomości, przetwarzając transakcje i aktualizując kod w celu poprawienia ciągłych luk w zabezpieczeniach, miałem niewiele czasu w ciągu dnia, a miałem przez ten cały czas dziewczynę!

Wow! Robi się bardzo głośno o SR. Przybywa dużo nowych użytkowników. Co jest dobre z punktu widzenia zarobków. Przerażające jest to, że rząd USA zaczyna się interesować SR, przysparzając tym samym Panu Ulbrichtowi wiele niepokoju. 

W dodatku do tych stresów, Silk Road pojawiło się pierwszy raz w prasie, w niesławnym artykule Gawker. Jeśli spojrzysz na historię, wiesz dokładnie kiedy się to stało. Ogromny wzrost w rejestracjach i początek wzrostowego trendu w komercji, który utrzymywał się do czasu, gdy to piszę, a mam nadzieję, że i o wiele dłużej…

Co najbardziej interesujące, dwóch senatorów USA wypowiedziało się przeciwko stronie i przeciwko bitcoinowi. Zrobili z tego wielką sprawę i zażądali zamknięcia strony. Zaczął się u mnie zły stan umysłu. Czułem się bardzo podatny na zranienie i przestraszony. Rząd USA, mój główny wróg, był świadomy mego istnienia i niektórzy jego członkowie żądali mojego zniszczenia. To najpotężniejsza organizacja na tej planecie…

Co najważniejsze, market jest na swojej drodze do dojrzałości. Vendorzy i kupujący nawiązali świetne relacje, więcej vendorów przybywa, by uzupełnić luki na rynku, inni by rywalizować z już obecnymi, a różnorodność, obsługa klienta oraz profesjonalizm są w rozkwicie. Po zarobieniu około $100 tys. i ustanowieniu około $20-25 tys. zarobku miesięcznie, zdecydowałem że nadszedł czas, by zatrudnić kogoś, by pomógł mi wznieść stronę na kolejny poziom.

Na drodze DPR pojawia się tajemniczy Variety Jones. Kim on jest? Czy agentem FBI, a może Markiem Karpelesem? Wprowadza nowego ducha w SR i staje się mentorem Ulbrichta.

Mniej więcej w tym czasie pojawił się Variety Jones. Była to największa postać, obdarzona największą siłą woli, którą dotychczas spotkałem na stronie. Szybko udowodnił mi, ile jest wart, ujawniając największe luki w bezpieczeństwie strony, których nie byłem świadom… Udzielił mi rad na temat wielu technicznych aspektów tego, co robiliśmy, pomógł mi przyspieszyć tronę i wycisnąć więcej z moich aktualnych serwerów. Pomógł mi też w polepszeniu interakcji ze społecznością Silk Road, dostarczaniu ogłoszeń, radzeniu sobie z problematycznymi osobami, prowadzeniu sprzedaży, zmienianiu imienia, opracowaniu reguł i tak dalej i tak dalej. Pomógł mi również w sprawie prawnej ochrony, przykrywkowych historii, opracowaniu mojej woli, znalezieniu następcy, i tak dalej. Był prawdziwym mentorem.

Dziś znów rozmawiałem z VJ. Jego pojawienie się na scenie nadało mi ponowną inspirację i pokazało kierunek rozwoju projektu SR. Pomógł mi zobaczyć to z szerszej perspektywy. To typ człowieka, któremu możesz zaufać i podążać za nim. Chat Silk Road, giełda Silk Road, unia kredytowa Silk Road, market Silk Road, wszystko Silk Road! To było po prostu zachwycające, gadać z człowiekiem, który jest tak inteligentny, i płynie w tej samej łódce co ja, przynajmniej do pewnego stopnia. Więc, dziś rozmawialiśmy przede wszystkim o wymianie, o warunkach brzegowych etc.

Potem poszedłem surfować z Billy Becketem. Złapaliśmy parę niezłych fali, gadaliśmy, parę razy wywróciliśmy się. Niedługo później wybrałem się na miasto z Ashely i Kelly. Piliśmy piwo, chodziliśmy po mieście i botanicznych ogrodach. Potem wyszedłem z Jessicą. Nasza rozmowa była dość głęboka. Czułem się zmuszony wyjawić jej prawdę o sobie. To był okropne. Powiedziałem jej, że mam tajemnice. Ona już wie, że pracuję z bitcoin, co już jest okropne. Jestem taki głupi. Wszyscy wiedzą, że pracuję na giełdzie bitcoin. Zawsze myślałem, że szczerość jest najlepszą taktyką, a teraz nie wiem co robić. Powinienem był po prostu powiedzieć wszystkim, że jestem freelance programerem albo cokolwiek, ale musiałem mówić pół-prawdę. Czułem się źle kłamiąc całkowicie, więc próbowałem mówić prawdę, bez wyjawiania złej części, i teraz jestem w kropce. Wszyscy wiedzą za dużo. Cholera.

 
Pierwsze zdanie świadczy o dużej nieodpowiedzialności Pana Ulbrichta. „Udało się cudem” – co to kur… ma znaczyć? Koleś jest odpowiedzialny za anonimowość wielu sprzedawców, kupujących i transakcji a okazuje się że cała społeczność SR była królikami doświadczalnymi, olbrzymim eksperymentem informatyczno-prawno-socjologicznym Ulbrichta.

ja: wszystko udało się cudem. poza podstawami php i html, wszystkiego nauczyłem się w trakcie

vj: podziękuj fsm

ja: fsm?

vj: $bóstwo

ja: ahhh

ja: zostałem niesłychanie pobłogosławiony. byłem o włos od pójścia do więzienia zanim strona nawet wystartowała

ja: teraz spędzam godzinę dziennie na zarządzaniu a inigo (nowy koleś) radzi sobie z wiadomościami

ja: rozważam spróbować rekrutować na bitcointalk.org

cimon: stary, naprawdę?

ja: no, praca dla kryminalnego przedsiębiostwa nie jest właściwie kusząca

Dosyć zabawny fragment. Dylemat moralny czy pozwolić na sprzedaż cyjanku, czy też nie. „Cyjanek ma zła opinie” – WTF? Heroina jej nie ma? Spójrzmy na to z tej perspektywy Heroina to powolne konanie i a cyjanek to wybawienie od ziemskiego życia w jednym strzale.

inigo: więc uhhh mamy vendora sprzedającego cyjanek

ja: link poproszę

inigo: już

inigo: nie jestem pewien co o tym myślimy


inigo: fentanyl też był używany do zabijania ludzi

ja: cyjanek ma złą opinię

ja: jest wiele zastosowań zgodnych z prawem

inigo: więc zezwolimy na to?

ja: to złe dla wizerunku/PR

ja: myślę że na to zezwolimy

ja: to substancja i chcemy raczej nie wprowadzać restrykcji

inigo: w końcu to czarny market rynek: )

ja: tak jest, a my wprowadzamy na niego porządek i ucywilizowanie

 Wyżej zamieszczony tekst jest ku przestrodze. Nigdy, ale to nigdy nie prowadźcie szczegółowego pamiętnika waszej działalności. A jeśli już musicie, to korzystajcie z kryptografii.


Tłumaczenie: Cyfrowa Matka

Komentarz: Krypto Polak

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. miki napisał(a):

    Nie ‚czarny market’ tylko czarny rynek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *