Komputery kwantowe zawiodły. Nadchodzi czas nauki

Jestem heretykiem. Moja herezja? Nie wierzę, że komputery kwantowe mogą w ogóle działać. Byłem kryptografem przez ponad 20 lat i przez ten czas mówiono mi, że prędzej czy później ktoś stworzy komputer kwantowy, który będzie z łatwością faktoryzować liczby pierwsze, czyniąc nasze współczesne systemy kryptograficzne bezużytecznymi.

Jednakże, pomimo ogromnych ilości pieniędzy wydanych przez rady naukowe i agencje rządowe, sprawy dalej stoją w miejscu, na trzech kubitach. Faktoryzacja liczby 15 jest łatwa; 35 wydaje się zbyt trudna. Kanadyjska firma zaczęła sprzedawać komputery, które nazywa kwantowymi; naukowcy z Google i NASA zaś nie zaobserwowali żadnego przyspieszenia na miarę kwantowego.

Niedawno rząd Wielkiej Brytanii zdecydował wydać 200 milionów funtów z budżetu naukowego i przeznaczyć je na poszukiwanie ciągu nowych „węzłów kwantowych”. To może być złym znakiem; zazwyczaj błogosławieństwo ministerstwa stanowi jeden z ostatnich obrzędów upadającego pomysłu.

Więc czy jeden wysiłek więcej pozwoli nam osiągnąć cel, czy jest to tylko strata czasu?

Sugerowaną odpowiedź daje eksperyment podskakującej kropli autorstwa Yves Couder, który rozpoczął się 10 lat temu.

Odkrył on, że jeśli wprowadzasz w wibrację pojemnik oleju pionowo w warunkach 4g i 30Hz, krople będą nieskończenie podskakiwać, przesuwać się wobec siebie i oddziaływać ze sobą, ukazując wiele ze zjawisk kwantowej mechaniki. Krople będą ukazywać dyfrakcję szczelinową, tunelowanie, lokalizację Andersona i kwantowalne orbity. Być może, dysponując odpowiednio dużym pojemnikiem oleju, moglibyśmy nawet zaimplementować komputer kwantowy używając kropli oleju – ale byłby to tylko komputer analogowy, więc nie można oczekiwać żadnego magicznego przyspieszenia.

Czy eksperyment z kroplami może próbować powiedzieć nam coś więcej ogólnie na temat fizyki? Fizycy głównego nurtu zwykli wierzyć, że materia i siły, które na nią oddziałują, były falami działającymi w eterze, ale zwolennicy falowej teorii materii (z najbardziej znanych: Einstein, Lorentz, de Broglie) zostali pozbawieni argumentów na konferencji w Belgii w 1926 roku, przez nowych wynalazców mechaniki kwantowej, takich jak Bohr, Heisenberg, Schrödinger i Dirac, których pogląd stał się nową ortodoksją.

Klasyczne rozmyślania

Obecnie większość fizyków jest sceptyczna wobec poglądu, że kwantowa mechanika może być zgodna z ogólnym klasycznym systemem. Powód, oraz argument za obliczeniami kwantowymi, opierają się na „eksperymentach Bella”.

W 1935 roku Einstein argumentował, że mechanika kwantowa nie może stanowić całego opisu sprawy, ponieważ jeśli dwa elektrony były generowane przez ten sam rozkład atomowy, wtedy mechanika kwantowa mówi nam, że ich stany są „splątane”, co oznacza, że mogą być opisane jako pojedyncza funkcja falowa i w związku z tym pozostaną skorelowane do czasu, gdy jeden z nich oddziałuje z inną cząstką.

Więc jeśli mierzysz moment pędu jednej z nich, nie możesz zmierzyć położenia drugiego z nich, nie naruszając zasady niepewności Heisenberga, według której nie można zmierzyć dwóch skoniugowanych parametrów (jak położenie i moment pędu) dokładnie w tym samym czasie. Ale jak cząstka A miałaby wiedzieć, że obserwujący zmierzył jeden konkretny parametr cząstki B? Wydaje się to wymagać, aby informacja przemieszczała się szybciej niż światło, niezgodnie z szczególną teorią względności. Einstein był zaciekłym przeciwnikiem „Spukhafte Fernwirkung”, czyli „upiornego działania na odległość”; jego publikacja z 1935 roku była najczęściej cytowaną w fizyce przez wiele dziesięcioleci.

W 1965 roku fizyk z Irlandii Północnej, John Bell, udowodnił że korelacja między dwoma klasycznymi cząstkami takimi jak kule bilardowe byłaby znacznie mniejsza, niż korelacja przewidywana przez mechanikę kwantową pomiędzy splątanymi elektronami, tworząc tym samym scenę dla ostatecznego eksperymentu. Ale sprawdzenie tego dla elektronów było zbyt trudne, i w 1969 roku amerykańscy naukowcy John Clauser, Mike Horne, Abner Shimony i Dick Holt stworzyli swoją wersję dla fotonów, zwaną nierównością CHSH.

Założyli, że polaryzacja fotonu jest „przenoszona i lokalizowana wewnątrz” niego, i udowodnili, że jeśli by tak było, prawdopodobieństwo zaobserwowania korelacji między polaryzacją dwóch wspólnie generowanych fotonów byłoby znacznie mniejsze, niż przewidywane przez mechanikę kwantową.

Następnie przeprowadzono eksperymenty, pierwszy przez Stuarta Freedmana i Johna Clausera w 1972 roku, następny przez Alana Aspecta i wielu innych, i ukazano, że korelacja między fotonami jest rzeczywiście większa, niż zdaje się na to zezwalać fizyka klasyczna.

Wszechświaty możliwości

Teorie spekulacyjne były w rozkwicie. Czy żyjemy w zaledwie jednym z zylionów równoległych wszechświatów, z nowymi kreowanymi przez cały czas, i każdą możliwą rzeczą stanowiącą „gdzieś” rzeczywisty fakt? Czy kwantowa magia może umożliwiać procesy, które działają szybciej niż światło, a nawet działają wstecz wobec upływy czasu? Czy możemy wykorzystać splątane fotony nie tylko do dającej się udowodnić bezpiecznej kryptografii, ale nawet do teleportacji?

Tak ekscytujące pomysły przyciągnęły wielu poważnych naukowców, jak również pisarzy science-fiction, a także rozpaliły optymizm, że komputer kwantowy mógłby być potężniejszy, niż klasyczny. Przeprowadzono także wiele wariantów eksperymentu Freedmana i Clausera. Ale nikt nie uczynił nawet pierwszego kroku w zaprzęgnięciu badanych zjawisk do wykonania prawdziwej roboty. Dlaczego tak jest?

Podczas lata 2013 roku, fizyk Robert Brady i ja odkryliśmy, jak działają podskakujące kropelki. Okazuje się, że rzeczywiście, możesz otrzymać kwantowe zjawiska z klasycznego mechanizmu, ale tylko gdy istnieje porządek dalekiego zasięgu. W przypadku kropli, konieczny porządek pochodzi z napędowej oscylacji, co oznacza że pola falowe wytwarzane przez krople podskakujące w tym samym pasie są koherentne, nie ważne gdzie znajdują się tym pasie. To pozwala kroplom oddziaływać ze sobą.

Na przykład, istnieje odwrotnie kwadratowa siła przyciągania pomiędzy dwiema kroplami podskakującymi w fazie na tej samej powierzchni; to odgrywa taką samą rolę w systemie kropel, jak siła elektrostatyczna w elektrodynamice kwantowej. Istnieje także odpowiednik kontrakcji Lorentza, według której pole falowe poruszającej się kropli jest odkształcone. Wprowadzając razem obydwa oddziaływania, otrzymamy odpowiednik siły magnetycznej. Mamy więc odpowiednik równań Maxwella. W końcu wyłania się równanie Schrödingera jako modulacja pola falowego kropli. Znaleźliśmy więc eleganckie, matematyczne wyjaśnienie dla niezwykłego i pięknego eksperymentu laboratoryjnego, który zaskakiwał społeczność fizyków przez prawie dekadę.

Ludzie pozostali sceptyczni, wielu zasłużonych fizyków utrzymywało, że modele ciekłe raczej nie stanowią rozwiązania tajemnicy kwantowej. Ci związani z kwantowymi obliczeniami zachowali lekceważący stosunek, czasem wręcz ocierający się o przemoc słowną (raz sugerowano nawet, że profesorowie, którzy wypowiadają się na tematy niezwiązane z ich głównym polem badań powinni zostać poddani eutanazji).

Czy można było rozszerzyć model z dwóch wymiarów na trzy? Odnaleźliśmy odpowiedź w ciągu przerwy świątecznej. Kluczem było zdanie sobie sprawy, że James Clerk Maxwell wykonał już niemal całą robotę w 1861 roku, w słynnej publikacji „On physical lines of force”, w których ujawnił światu swoje równania Maxwella. To stanowiło kluczowy katalizator dla drugiej przemysłowej rewolucji, która przyniosła nam prąd elektryczny, radio i wiele innych.

W tej publikacji, Maxwell przedstawił linie siły magnetycznej jako wiry w ciekło-podobnym ośrodku. Pole elektryczne stanowi wtedy średnią gęstość siły, a wektor potencjału magnetycznego średnią gęstość momentu pędu. Zostało to po części zainspirowane przez model Faradaya, w którym fale światła rozchodziły się wzdłuż linii siły magnetycznej. Zdaliśmy sobie sprawę, że jeśli wymodelujemy Maxwellowskie linie siły magnetycznej jako coś, o eksperci dynamiki płynów nazywają wirem fazy, wtedy zaburzenia rozchodzące się wzdłuż nich zachowują się dokładnie jak fotony.

Fala korelacji

Sekret tkwi w tym, że linia siły magnetycznej ustanawia już korelację wzdłuż jej długości, a to dostarcza sekretnego składnika. Tak jak w eksperymencie z kroplami, jeśli istnieje porządek dalekiego zasięgu, kwantowa mechanika może wyłonić się z modelu klasycznego. W szczególności, możemy modelować foton jako falę w klasycznej cieczy, która podlega równaniom Maxwella i istnieje w ilościowej zgodzie z przewidywaniami mechaniki kwantowej, jak zmierzono w eksperymentach Bella.

Nadal nie jesteśmy w stanie wywieść całego Modelu Standardowego z zasadniczej klasycznej czasoprzestrzeni. Ale istnieje obecnie całkiem nowa dyscyplina, nazywana „emergentną (wyłaniającą się) mechaniką kwantową”, która poszukuje tylko takich modeli, a wśród nich są również dość innowacyjne. Na przykład, laureat nagrody Nobla, fizyk Gerard ‘t Hooft argumentuje, że możemy istnieć w wirtualnym wszechświecie, w którym wszystkie fundamentalne cząstki są cząstkami wirtualnymi, niczym szybowce Conway’a działające na sieci automatów komórkowych.

Drugie ekstremum stanowi rosyjski fizyk Grisha Volovik, według którego kwantowa próżnia stanowi nadciecz, której quasicząstki stanowią fundamentalne cząstki, które obserwujemy (jest to poniekąd bliższe wizji Maxwella). Jednakże jesteśmy pewni, że pozbyliśmy się już znaczącej koncepcyjnie przeszkody.

Nasza publikacja ukazuje, że nie potrzebujesz wielu wszechświatów, aby wyjaśnić dziwność kwantowego zachowania, wystarczy pewna postać porządku dalekiego zasięgu we wszechświecie, nieważne czy pochodzi z zasadniczej obliczeniowej sieci, parametru porządku nadcieczy lub być może po prostu z pól magnetycznych, które przenikają obserwowalny wszechświat.

Jeśli rzeczywistość jest całkowicie analogowa, wtedy kwantowe komputery są tylko komputerami analogowymi, a ich porażka w dostarczaniu magicznych wyników wcale nie jest zaskakująca. W rzeczywistości wolelibyśmy postrzegać to jako dowód, że społeczność naukowa wyłaniającej się kwantowej mechaniki może być na właściwej drodze. Magia zawiodła; teraz czas na naukę!


Cyfrowa Matka

Może Ci się również spodoba

7 komentarzy

  1. Mikołaj napisał(a):

    Hmm…
    Polowy nie zorzumialem w ogole a druga polowe zrozumialem czesciowo – ale tylko dlatego, ze pare razy czytalem cos hobbystycznie na podobne tematy.
    Moim zdaniem artykul ciekawy lecz calkowicie nie do ogarniecia dla przecietnego „Kowalskiego”.

    Dodatkowo troche dziwily mnie cytaty… w pierwszym autor wydaje sie mowic wlasnymi slowami (cytuje siebie) poniewaz nigdzie nie jest napisane czyj lub skad jest to cytat. Tmczasem chwile pozniej kolejny cytat jest juz tak napisany, ze rownie dobrze moglby byc kolejnym akapitem artykulu. A czemu nie jest ? Nie ogarnalem O_o

    Pozdrawiam

  2. privatus napisał(a):

    Nie wiem o co chodziło autorowi tego artykułu, ale wygląda to na jakiś bełkot. Nie da się ukryć, że technologie wykorzystujące zjawiska kwantowe są w ciągłym rozwoju (np. firma DWave). Zastosowanie algorytmu faktoryzacji Shore’a jest na etapie pierwszych eksperymentów, ale jest postęp. Fakt, że oficjalnie dość powolny, ale jest. Nie wiemy na jakim poziomie są służby wywiadowcze, takie jak NSA itp., których budżety na tego typu badania są rzędy wielkości większe niż wydatki DWave.

  3. Łukasz napisał(a):

    Pojemnik oleju jako komputer kwantowy? Podskakiwanie w nieskończoność? Przykro mi, ale co drugie zdanie jest sprzeczne z zasadami jakiejkolwiek odmiany fizyki… Szanowny Panie, w komputerach kwantowych chodzi nam o działania na możliwie małych cząsteczkach, a już najlepiej na elementarnych składowych tych cząsteczek. Problem natomiast polega na tym, że trudno jest odczytać takie informacje jednoznacznie, ponieważ dysponujemy narzędziami większymi niż pojedyncze atomy.
    A już z innej bajki, nawiązując do głównego wątku tej strony. Wie Pan jak działa zabezpieczenia hasłem np. konta na forum? System porównuje podany przez użytkownika/komputer ciąg znaków z ciągiem istniejącym w bazie. Cały sekret poprawienia bezpieczeństwa leży tylko i wyłącznie w kwestii ograniczenia ilości podanych przez użytkownika/komputer ciągów w czasie. Tym sposobem można sprawić, że nawet 1000kubitowy komputer będzie sprawdzał 4 cyfrowe hasło kilka godzin :) Więc jeśli usłyszy Pan jeszcze kiedyś, że maszyna o niewyobrażalnym potencjale przeliczeniowym może łamać każde hasło… proszę sobie przypomnieć, że hasło można zabezpieczyć np. czasem… Następnie proszę zaniechać słuchania osoby wypowiadającej te słowa, bo nie ma ona zielonego pojęcia o tym jakimi prawami rządzi się informatyka.

  4. pauli29_pfm napisał(a):

    heh nie wiem czemu nie chcecie dodać mojego komentarza.
    A oto on:

    A propos komputerów kwantowych:
    Wczoraj wpadłem na nowe i wspaniałe wyjaśnienie splątania
    kwantowego cząstek. Jeśli była by to prawda, to…

    Sęk w tym, że żadnego splątania chyba nie ma i wszystkie te
    doświadczenia to błędy i brednie w celu m.in. wyciągnięcia pieniędzy
    od rządów. Gdy ustawi się detektory o 90° względem siebie,
    to całe to niby-splątanie znika, tak jak to zresztą
    wynika z mojej wczorajszej teorii.
    Gdy detektory są 45° względem siebie, to można uzyskać
    80 do 85 procent korelacji. Ja przewiduję 75 procent
    (50 procent plus połowa przypadkowej zgodności z drugich
    50 procent cząstek). Zaś +5+10 procent bierze się np.
    z nierównomiernej generacji w przestrzeni par cząstek
    o przeciwnych spinach.
    Komputery kwantowe ? Dużo czasu musi upłynąć, skoro dopiero
    odkryto model eteru kosmicznego (drgająca powierzchnia oleju).

    Michelsona potrafię od 2012 roku wyjaśnić za pomocą nadświetlnych
    hosonów. 100 procent równości czasów w obu ramionach, 100 procent
    zgodności ze wzorem Lorentza-Poincarego a na dodatek bez teorii
    względności i tego czegoś: c+c=c Nikt mi nie chce tego opublikować.

  5. pauli29_pfm napisał(a):

    TO JEST PRZEPIEKNE DOSWIADCZENIE !

    Zauważyłem, że autorzy wielu opracowań (np. dla doktorantów)
    piszą wykład tak, jakby mierzący nie wiedzał jaka jest
    polaryzacja fali ze źródłowego lasera do wytwarzenia tych Entangled Pairs !

    Czyli nie chcą wiedzieć jaka jest polaryzacja fotonów –
    mechanicy kwantowi wręcz twierdzą że FOTON NIE MA POLARYZACJI
    przed pomiarem… To jakieś brednie…?

    Ale przecież MY WIEMY jaka jest polaryzacja, zwykle stosuje się
    np. 45° z tego co widziałem na rysunkach. Laser z tego co
    wiem daje polaryzację określoną, a może czasem kołową,
    eliptyczną czy jeszcze jakąś ?…

    Po drugie, kładziemy tą falę (ciąg fotonów) na kryształ
    dwójłomny BBO (beta barium borate).
    Tu ma się rozdzielić ta ‚fala’ na wiązkę V i H spolaryzowaną.
    Fala się rozdziela, może nieco inaczej niż na kalcycie
    (bo tu powstają fale o podwojonej długości) ale właśnie,
    jak mówią, ‚splątane’ ze sobą.

    Ale dlaczego piszą, że NIE ZNAMY POLARYZACJI ?
    To ten kryształ BBO daje przypadkowo spolaryzowane fotony
    ze światła spolaryzowanego w jednym kierunku ??

    Mam jeszcze dalszy szereg pytań z całym tym pokręconym doświadczeniem,
    nie chcę zanudzać i wikłać się w probabilistykę,
    ale napiszę w skrócie tak:

    W niektórych opracowaniach (na szczęście) widnieje zdanie od którego
    fizycy (mech.kwant. :) uciekają od ostatnich 30 lat:
    …foton ZMIENIA polaryzację…

    A dokładnie:
    ” Fotony, które przechodzą przez ukośny polaryzator,
    same przekręcają swoją polaryzację do 45°.”

    Paręnaście dni temu sam na to wpadłem i zacząłem szukać na necie.
    Znalazłem np. stronę:

    http://www.kwantowo.pl/2016/07/12/sztuczka-z-polaryzacja/

    Sęk w tym, że żadnego splątania kwantowego może nie być
    i wszystkie te doświadczenia to błędy i brednie być może w celu
    m.in. wyciągnięcia pieniędzy od rządów. Gdy ustawi się detektory
    o 90° względem siebie, to całe to niby-splątanie znika
    (tak czytałem !) , tak jak to zresztą
    wynika z mojego nowego szkicu.

    Tak jak wynika to z ustawienia prostopadłego dwóch polaryzatorów.
    Prawo Malusa, Wikipedia.

    Gdy detektory są 45° względem siebie, to (jak mówią) można uzyskać
    około 75 procent korelacji Bella.
    Dokładnie nie wiem ile, sam szukam, czy to jest 50 procent
    czy 75 bo autorzy podają raz ilość fotonów (75%)
    która przechodzi a innym razem jakiś przetworzony wynik
    (40% skorelowanych par) czy jakoś tak, dopiero się tego uczę.

    Klasyczne zasłanianie lub polaryzatory dają tu 0.5 intensywności światła.

    Ja przewiduję te uzyskane około 75 procent fotonów w ten sposób:
    (opisuję jeden z możliwych)

    50 procent plus połowa przypadkowej zgodności z drugich
    50 procent cząstek. Zaś dodatkowe +5 procent byłoby np.
    z nierównomiernej generacji w przestrzeni par cząstek
    o prostopadłych spinach lub też ZMIANIE KIERUNKU POLARYZACJI
    właśnie tak jak to się dzieje na ‚trzecim’ polaryzatorze !

    O 3-cim polaryzatorze książki do fizyki i fizycy też jakoś nie chcą mówić.
    A przecież wiadomo, że po polaryzatorze I = Io * cos^2(alfa)
    (prawo Malusa z dod. informacjami z Wikipedii, że niespolaryzowane
    przechodzi w połowie itp.).

    Tylko trzeba dodać: i fotony skręcają polaryzację tak,
    aby znowu mieć kierunek polaryzatora (lub rozkład Hoszowskiego,
    którego właśnie szukam) – z maksimum na kierunku TEGO polaryzatora.
    Ale nikt nie podaje, jaki jest rozkład tej polaryzacji fotonów.
    Poczyniłem nieco wstępnych obliczeń…

    Kwantowi fizycy starają się pokazać, że można wiedzieć tylko, że
    że na końcu jako ‚całka z rozkładu’ ma wyjść cos(x)*cos(x).
    To pytanie i problem był już nawet sformułowany 4 lata temu (!) o tu:

    https://www.matematyka.pl/287989.htm
    „Polaryzator. Co to za rozkład ??”
    Nikt nie udzielił pytającemu rozsądnej odpowiedzi…

    Proszę także popatrzeć na
    Table I. Singles (NA ,NB) and coincidence (N) detections as a function of
    polarizer angles a, b.

    Na ok. 80 000 zarejestrowanych fotonów korelację wykazuje około 840 sztuk,
    a więc około 1 procent. Czy na takim materiale można budować
    śmiałe teorie ? Śmiem wątpić…:))

    Gdyby ktoś znalazł gdzieś podobne porządne wyniki, z tabelkami,
    rozkładami a nie tylko matematyczne bla-bla to byłbym bardzo wdzięczny.

    Ja doświadczenie Michelsona potrafię od 2012 roku wyjaśnić za pomocą nadświetlnych hosonów. 100 procent równości czasów w obu ramionach,
    100 procent zgodności ze wzorem Lorentza-Poincarego na
    dylatację czasu (moja dokładność: 16 digits) a na dodatek
    BEZ teorii względności i tego czegoś co z niej wynika: c+c=c
    Ale nikt mi nie chce tego opublikować.

    Korzystając z okazji, muszę wspomnieć jeszcze o panu YVES COUDER,
    o którym mówiłem.

    Yves Couder w 2005 roku odkrył, że jeśli wprowadzi się
    w wibrację pojemnik oleju pionowo w warunkach 4g i 30Hz,
    krople będą nieskończenie podskakiwać,
    przesuwać się wobec siebie i oddziaływać ze sobą, ukazując
    wiele ze zjawisk kwantowej mechaniki w makroskali !!!

    Yves Couder. television programme.
    https://www.youtube.com/watch?v=W9yWv5dqSKk#t=14
    cited January 2014.

    Ja dowiedziałem się o tym dopiero we wrześniu 2016 roku,
    tak mało jest to rozpowszechnione.
    Także o tym b. ciekawym zjawisku tu wspominam, chciałbym
    aby Państwo wiedzę o nim rozpowszechnili.

    Krople będą ukazywać propagację fal, dyfrakcję szczelinową,
    tunelowanie, lokalizację Andersona, równania Maxwella (!)
    kwantowalne orbity, równanie Schrödingera (sic!).

    SUPER ! KWANTOWALNE ORBITY w mechanice makroskopowej !
    Już samo to fantastycznie brzmi. Zamiast dość niezrozumiałych
    równań Schrödingera i, co gorsza, nieoznaczoności Heisenberga
    i mętliku jakie one wprowadzają mamy pięknie zlokalizowane
    krople cieczy i ich tory.

    Polecam filmy na Youtube o tym (takie jak już podałem 1)
    – trzeba np. wpisać Yves Couder Diffraction –
    oraz np. link do czasopisma Foton:
    http://www.foton.if.uj.edu.pl/documents/12579485/72d0fb26-534b-4726-8671-09e47c40c32a
    (jedno z nielicznych polskich dosyć porządnych omówień).

    Pamiętam, jak 25 lat temu gnębiono mnie na studiach chemicznych, kiedy
    chciałem znaleźć jakikolwiek sensowny pomost pomiędzy mechaniką
    zwykłą i kwantową. O mało się egzaminem poprawkowym nie zakończyło.
    Za dalsze próby szukania bywałem jednak wyszydzany.
    A tu mamy takie piękne doświadczenie, po prostu piękne !
    Z moich obliczeń wychodziło, że da się zasymulować/obliczyć
    lekkie atomy prostymi modelami.

    Pozdrawiam serdecznie.
    Pawel Hoszowski
    mobile: 0048-664054822
    mobile: 0048-664054822

  6. pauli29pfm napisał(a):

    Niedługo, gdy wystarczy mi czasu, mam zamiar napisać artykuł dlaczego splątanie kwantowe nie daje spodziewanych efektów. Prawdopodobieństwo warunkowe jest tam źle obliczane ! Wpadłem na to tydzień temu. Einstein Podolski i Rosen mieli (tutaj) rację !
    Pauli29@poczta.fm

  7. pauli29pfm napisał(a):

    Witam !
    Wreszcie udało mi się opisać to co myślałem wtedy i opublikować.
    Oto linki:

    http://vixra.org/pdf/1706.0101v1.pdf

    Jest i po polsku:

    http://vixra.org/pdf/1706.0100v1.pdf

    Nie jest to jeszcze kompletna moja teoria, ale przedstawione tam
    przykłady z rysunkami wystarczą do zrozumienia tego, o co mi chodzi.
    Do kompletnych obliczeń chcę zamodelować liczbę koincydencji
    w funkcji kilku zmiennnych, między innymi kątów polaryzacji A, B oraz T
    (ich opis w pdf’ach) a na to jeszcze chwilę czasu mi zejdzie.

    Poza tym należałoby uwzględnić różnicę w kątach polaryzacji
    dla każdej pary splątanych fotonów. W pracy z 02 czerwca 2017
    nie zrobiłem tego dla uproszczenia rozumowania i rysunków.
    Pozdrawiam !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *