E-marihuana – idea stająca się rzeczywistością

E-papieros przyczynił się do olbrzymich zmian na rynku papierosów, a także doprowadził do rewolucji w sposobie aplikowania używek. Szacuje się, że w 2018 roku połowę wszystkich uzależnionych od nikotyny stanowić będą e-palacze. Statystyki na korzyść e-palenia będą się zwiększać w czasie, gdyż część tradycjonalistów to starsze pokolenie, a młodzież lubi eksperymentować z nowościami. W polskich domach jest coraz więcej e-papierosów , czyli urządzeń do służących do inhalacji roztworów nikotyny. Dostrzegają to producenci dopalaczy, którzy nieustannie poszukują nowych dróg dystrybucji.

W Polsce istnieje ciężka do zliczenia liczba punktów dystrybucji tzw. e-liquidów, czyli roztworów zawierających nikotynę. Można je kupić nie tylko w wyspecjalizowanych sklepach, ale również w kioskach, bazarach, a nawet sklepach spożywczych. Konkurencja przybiera na sile i pokusa zwiększenia zysków przy zastosowaniu niekonwencjonalnych metod jest bardzo silna. Tak silna, że we Francji i Wielkiej Brytanii wprowadzono na rynek e-liquidy zawierające w swym składzie syntetyczne kanabinoidy. Takie produkty określa się też nazwą c-liquid.

Do PL można je zamówić za pośrednictwem internetu. Składnik czynny w takim c-liquid to syntetyczny kanabinoid, który nie jest objęty lokalnymi ustawami o przeciwdziałaniu narkomani. Efekty jakie wywołuje przypominają te występujące po marihuanie. Skutki uboczne tych substancji nie są do końca poznane, a mimo to wiele osób godzi się na ryzyko, by móc “legalnie odlecieć”. Sądząc po popularności dopalaczy, w Polsce znajdzie się wielu chętnych na c-liquid. Jednak w przeciwieństwie do typowych dopalaczy, syntetyczne kanabinoidy mogą niepostrzeżenie dostać się do sprzedaży poprzez istniejące punkty dystrybucji e-liquidów. Nikt już nie będzie musiał zakładać sklepów z psychoaktywnym asortymentem takich jak “Dopalacze”, “Smile Shop”, “Kolekcjoner” itp., bo cała sieć dystrybucji już istnieje.

Brak jakiejkolwiek kontroli nad rynkiem e-papierosów, a także przepisów go regulujących sprzyja wielu nieprawidłowościom i nadużyciom. Konsument e-papierosa nie ma tak naprawdę zielonego pojęcia co do prawdziwego składu liquidu. Pozostaje mu tylko i wyłącznie wierzyć w to co jest napisane na ulotce/opakowaniu. Te informacje nie są przez nikogo weryfikowane. Polska jest tym samym idealnym krajem do wprowadzenia produktu typu c-liquid. Czy wyobrażacie sobie, że sanepid jest w stanie skontrolować wszystkie sklepy z e-paleniem?

Pewnie zastanawiacie się czemu umieściłem ten artykuł na stronie poświęconej cypherpunkowi. Po pierwsze znajomy chemik zadał mi kiedyś pytanie jak można policzyć ilość możliwych sposobów na jakie można ułożyć atomy w cząsteczce. Jest to problem rozwiązywania permutacji silnie związany z tocjentem Eulera, a tocjent Eulera to ulubiona funkcja wszystkich badających liczby pierwsze ;-) Liczba możliwych substancji jakie mogą występować w dopalaczach też ma związek z tą funkcją. Po drugie wielu znajomych raczy się e-papierosami nie wiedząc tak naprawdę do końca, ile wprowadzają w organizm nikotyny i innych bliżej nie określonych substancji. Jest to taki alarm, który ma podnieść czujność wszystkich e-palaczy. Zdrowie ma się tylko jedno.


Krypto Polak

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. Procent napisał(a):

    Dodam jako ciekawostkę iż cześć osób tworzy własne liquidy do czego powstał nawet specjalny kalkulator ( skrypty.info.pl/kalkulator.html ). Z odpowiednich odczynników można wiec tworzyć odpowiednio silny “dopalacz” wedle gustu i potrzeby. W zasadzie każdy brzdąc zrobi sobie co chce a rodzice znajdą tylko e-papierosa…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *